2.11.2015

Miniaturka 3/1

Ostatnie co pamiętała Hermiona to czerwone światło mknące wielokrotnie w jej kierunku i przeszywający ból w całym ciele. Uczucie ostrego fizycznego cierpienia nie ustępowało przez tak długi czas, że Hermionie wydawało się, iż traci zmysły. Od ciężkich murów odbijał się echem jej krzyk rozpaczy lecz nigdy nie były to słowa błagające o litość. Jej szata, twarz, ręce, posadzka wokół niej pokryte były mieszaniną krwi, łez i kurzu, który pozostał po walce. Przez jedną chwilę młodej czarownicy wydawało się, że wreszcie nadchodzi kres jej agonii. Miejsce bólu zaczęło zastępować uczucie chłodu. Hermiona z lekkim uśmiechem na ustach czekała spokojnie na śmierć. Nie wiedziała jednak, jak bardzo myliła się co do swego stanu....


Kiedy Hermiona ponownie odzyskała świadomość, pierwszym jej uczuciem stał się fakt, iż tak naprawdę nic nie czuje. Nie mogła narzekać na brak bólu, ale było jej odrobinę zimno. Dopiero kiedy otworzyła oczy, zauważyła, że leży w wielkim łożu z baldachimem. Co dziwne, nie czuła również na swojej skórze, dotyku pościeli... Gdy Hermiona przestała przyglądać się swoim bardzo bladym dłoniom postanowiła rozejrzeć się po pomieszczeniu, w którym się znalazła. Jak ustaliła sama ze sobą, żyła, ale coś było z nią nie tak.
- Dlaczego, do diabła jestem z ślizgońskim dormitorium?! - oburzyła się Hermiona rozpoznając dominujące barwy Domu Węża. - I jak długo tutaj jestem?! - zastanawiała się na głos.
Hermiona bez zastanowienia skierowała swoje kroki w stronę drzwi. Jednak kiedy sięgnęła po klamkę stało się coś dziwnego. Jej blada dłoń przeniknęła przez metal, którego dziewczyna nawet nie poczuła.
- Aaaaaa!! - krzyknęła Hermiona odskakując gwałtownie do tyłu. - Nie wierzę, to nie może być prawda! - kręciła przecząco głową. Po chwili próbowała jeszcze wielokrotnie chwycić za klamkę z podobizną węża lecz żadna z prób się nie powiodła. Granger najszybciej jak umiała pobiegła do łazienki i spojrzała w lustro. Niestety, nie dostrzegła swego odbicia.
- Jestem.... - brunetka przełknęła głośno ślinę. - jestem.... duchem... - wyszeptała w końcu. Jej dłoń dotknęła powierzchni lustra, jakby zanurzała się w spokojnej tafli jeziora. - Umarłam?


Hermiona nie mogła określić ile trwało jej otrząśnięcie z szoku, ponieważ w pomieszczeniu nie znalazła żadnego zegarka. Nie było tutaj także okien, które wskazywałyby porę dnia. Jedyne okrągły otwór ukazywał głębiny podwodnego świata, który istniał w wielkim jeziorze znajdującym się na terenach Hogwartu. Hermiona nie odczuwała głodu, ani zmęczenia przez co bardzo jej się dłużyło. Próby wydostania się z pokoju okazały się bezsensowne. Pomimo, iż była ona w stanie przenikać przez ściany i przedmioty, jakaś niewidzialna siła uwięziła ją właśnie w tym dormitorium, którego progów nie mogła przekroczyć.


Czas mijał, a znudzona kobieta zabijała czas, próbując wyobrazić sobie swoich przyjaciół, za którymi bardzo tęskniła, a którzy pewnie uważają ją za martwą. Najbardziej, pragnęła jednak spotkać kogoś, kogokolwiek żywego. Porozmawiać, dowiedzieć się co się dzieje na świecie, dlaczego w Hogwarcie jest tak pusto. Wielokrotnie przysłuchiwała się ciszy panującej wokół z nadzieją, że w końcu coś usłyszy. Coś co wskazywałoby na obecność osób trzecich.


Każdy kolejny dzień wydawał się nie mieć końca. Ulubioną rozrywką Hermiony okazała się obserwacja podwodnego życia - słuchaniem śpiewu syren, oglądaniem walk trytonów czy leniwych podrygów Wielkiej Kałamarnicy. Aż pewnego razu stało się coś na co Hermiona czekała, jak się miało okazać przez całe lato. Do jej uszu dotarły tak bardzo wytęsknione odgłosy kroków, dobiegające z korytarza. Podekscytowana, jak również nieco przerażona wstała z podłogi i przycisnęła się plecami do ściany. W napięciu oczekiwała na rozwój sytuacji. Do odgłosu kroków dołączyły również śmiechy i głośne rozmowy. Hermiona czuła, jakby serce miało za chwilę wyrwać się z jej klatki piersiowej. Jednak, odgłosy, które pojawiły się nagle za drzwiami, równie szybko umilkły. Do jej pokoju nikt nie zajrzał.... Ogromnie rozczarowana czuła się jeszcze bardziej samotna i niewidzialna. W tym momencie chciała usnąć, chciała poczuć ten błogi senny stan zapomnienia. Jej użalanie się nad sobą tak bardzo ją pochłonęło, że nie zauważyła, kiedy drzwi pokoju otworzyły się delikatnie i cicho.


Draco Malfoy z wielką ulgą opuścił swą rodzinną posiadłość, w której roiło się ostatnimi czasy od aurorów i pracowników Ministerstwa Magii. Nie był zadowolony z powrotu do szkoły, gdzie wszyscy życzyli mu jak najgorzej, ale wybrał jednak mniejsze zło. Przybył do szkoły z opóźnieniem, żeby nie musieć brać udziału w uczcie powitalnej, na której zapewne była wspominana pamięć poległych czarodziei i czarownic walczących przeciwko Voldemortowi w Bitwie o Hogwart. Kiedy został w końcu sam w swoim dormitorium chciał odetchnąć z ulgą, która miała trwać przynajmniej do jutrzejszego śniadania, kiedy to wszyscy zobaczą, że miał czelność wrócić do Hogwartu. Ogarnęło go jednak, przejmujące uczucie, że nie jest sam.
- Jest tu ktoś? - zawołał w przestrzeń. Nie zdziwiłoby go, gdyby McGonagall pozwalając mu wrócić do Hogwartu chciała go szpiegować.
- On mnie nie widzi. - pomyślała Hermiona, którą zszokował widok Malfoy'a prawie tak samo jak wiadomość, że jest duchem.
- Homenum Revelio! - Draco wypowiedział zaklęcie, które miało ujawnić obecność istot potencjalnie znajdujących się w jego dormitorium. Nikt się jednak nie pojawił.
Hermiona zachichotała. Doskonale wiedziała, że ta formuła zadziała jedynie na żywych ludzi. A ona ewidentnie taka nie była.
- Kim jesteś? Pokaż się! - rozkazał Malfoy celując różdżką w miejsce, gdzie stała rozbawiona Hermiona. - Słyszę twój śmiech. - dodał.
- Słyszysz mnie?! - zapytała niepewnie Granger.
- Słyszę... Kim jesteś? Brzmisz znajomo... - dopytywał blondyn zbliżając się w kierunku szatynki i wciąż nie opuszczając różdżki gotowy zaatakować.
- Jestem duchem. - odpowiedziała wymijająco Hermiono.
- Po bitwie pewnie roi się od was w murach zamku, ale dlaczego jesteś tutaj? Tutaj zginęłaś? - zainteresował się Ślizgon.
- Nie pamiętam, jak zginęłam... - zauważyła Hermiona i bardzo posmutniała. - Ostatnio wiele zapominam...
- Nie znam się na duchach, ale one nigdy nie zostają bez powodu w świecie żywych. - stwierdził Malfoy opuszczając różdżkę.
- Masz na myśli jakieś niezałatwione sprawy? - zawahała się była Gryfonka.
- Tak, ewentualnie zemstę lub zdemaskowanie mordercy. - powiedział beztrosko blondyn.
- Ciekawe... - zamyśliła się Hermiona. - Jak mam cokolwiek zrobić jeśli nie mogę opuścić tego dormitorium?
- To znaczy, że jesteś tutaj cały czas?! - skrzywił się Malfoy. Nie podobała mu się wizja posiadania współokatorki - ducha.
Po chwili grobowej ciszy Hermiona znów się odezwała:
- To ty musisz załatwić moje sprawy. Żebym mogła spokojnie odejść!
- Nie kpij! Mam ważniejsze sprawy... - prychnął Draco i położył się na łóżku. Jednocześnie robiąc listę zadań na najbliższe dni, na szczycie, której umieścił znalezienie sposobu na pozbycie się ducha.
- Może sprawy Śmierciożerców?! - oburzyła się Granger. Po tych słowach blondyn natychmiast podniósł się z łóżka.
- Kim jesteś?! Mów! - wrzasnął. Hermiona za to milczała jak zaklęta. Nie miała zamiaru niczego mu ułatwiać. - Znam te wasze sztuczki. Pokaż się!
Hermiona wiedziała, że w końcu będzie musiała zdradzić kim jest zwłaszcza, że Malfoy miał jej pomóc. Czy to im się podobało czy nie... Dziewczyna zamknęła oczy i starała się bardzo skupić. W jednej chwili zerwał się silny wiatr.
- Granger?! - Draco cofnął się o krok na widok bladej sylwetki dziewczyny. - Ze wszystkich, którzy zginęli musiałaś to być właśnie ty?!
- Uwierz, mnie też nie cieszy ta sytuacja. - zrezygnowana dziewczyna usiadła na łóżku, które nawet się pod nią nie ugięło.
- Musimy jak najszybciej się ciebie stąd pozbyć. - powiedział pewnie Ślizgon. Roku z duchem nie wytrzymałby na pewno, a jeśli tym duchem jest Granger to wspólne mieszkanie nie wchodziło kompletnie w grę.



  • wróciłam! po bardzo długiej nieobecności znów piszę; co prawda nie jest to rozdział nowego opowiadania, a jedynie pierwsza część miniaturki, która wpadła mi dziś do głowy i nie chciała dać spokoju; mam nadzieję, że powoli wrócę do wprawy pisania, bo sama widzę jak opornie mi to dziś szło po tak długiej przerwie; chcę wrócić do pisania i oderwać myśli od rzeczywistości, potrzebuję teraz takiej terapii... być może będzie ona z korzyścią dla nas wszystkich, bo powstanie coś ciekawego...
          Katarzyna

16 komentarzy:

  1. Stęskniłam się już za Twoją twórczością, dlatego bardzo się cieszę, że wróciłaś.Co do miniaturki zapowiada się świetnie. Od razu skojarzyłam mi się z filmem "Jak w niebie", który bardzo lubię. Ciekawa jestem, jak u Ciebie dalej potoczy się akcja.
    http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi w końcu coś dodając! :) Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo tęskniłam za Twoimi pomysłami, a teraz... ponownie pobudziłaś mój apetyt na więcej! Miniaturka zaczyna się ciekawie. Z takim pomysłem nigdy jeszcze się nie spotkałam, co pokazuje, że jak wracasz to tylko w wielkim stylu! Trzymam kciuki za dalszą twórczość i jeszcze raz chcę napisać, że strasznie się cieszę, że ponownie wróciłaś do naszej internetowej rodziny pisarzy!

    Wierna fanka Onnawen
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaa! Myślałam, że nie wrócisz. Uwielbiam sposób w jaki piszesz. Coś niesamowitego! Czekam na następną część !
    http://as-long-as-the-war-do-us-part.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie się zapowiada! Pisz dalej! A tak przy okazji wpadnij na mojego bloga :) http://dramionewodaiogien.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto tu wrócił, aż nie wierzę! Miniaturkę przeczytam w weekend, ale zobaczyłam, że coś dodałaś i musiałam od razu się odezwać! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nareszcie wróciłaś! Nawet nie wiesz jak miło przeczytać Twój tekst :) jak zawsze oryginalny pomysł i fajne wykonanie :) czekam z niecierpliwością na kolejne części ^^
    Pozdrawiam i weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareszcie jesteś! I to w jakim stylu <3 Miniaturka świetna, boska, no można wymieniać jeszcze milion innych określeń, które i tak w pełni tego nie oddadzą *.*
    Kocham tę miniaturkę, jest taka oryginalna! Nie mogę się doczekać następnej części, jak i samego opowiadania!
    Życzę weny i pozdrawiam!

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszam http://harry-ron-hermiona-draco.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak strasznie czekałam na Ciebie! Bardzo oryginalny pomysł. Nie mogę się doczekać jak rozwinie się akcja
    Weny,
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeeeeeej <3 Tęskniłam za tobą :) Co prawda muszę nadrobić trochę twoje ostatnie opowiadanie, ale o kurczaki nie mogę się już doczekać aż dodasz coś nowego. Jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem! :)
    Pozdrawiam Cię baaaaardzo mocno :*
    Ach, no i zapraszam do siebie, o ile masz czas ^^
    Hermiona jako duch - wowowowowowowowow :D

    OdpowiedzUsuń
  12. http://lumosdramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Naprawde bardzo ciekawe, fajnie sie czyta, nie mam większych uwag :)
    Zapraszam tez do mnie :)
    http://czytoremuslupin.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, nareszcie cos dodałaś!!!!
    Bardzo ciekawy początek....zobaczymy co dalej. Kiedy następna część?
    B.B
    PS masz może juz pomysl na nowe opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Potter-Straznik-blog-pl.blog.pl
    Jak będziesz miała czas zajżyj i sprawdź czy działa musisz tą frazę wpisać w górnej (czyli ten u góry)

    OdpowiedzUsuń
  16. http://stories-with-a-pinch-of-magic.blogspot.com/
    To mój pierwszy blog hp i chcę się dowiedzieć czy robię to dobrze XD Jak znajdziecie chwilę to zapraszam, a jak polecicie mi swój blog to chętnie przeczytam i powiem co o nim myślę ^^
    Czekam na was z niecierpliwością ;p

    OdpowiedzUsuń